Otulacz – ostatnia deska ratunku w czasie kryzysu

napisał(a) Matka_Polka_Pierworodka

Gdy moja koleżanka owijała ciasno swojego noworodka w elastyczny, podobny do cienkiego śpiworka kocyk, myślałam że oszalała 🙂 Nie byłam pewna, czy skrępowany malec popada w błogość, czy może jest w szoku i zaraz się udusi. Gdy sama urodziłam szybko jednak doceniłam zalety spowijania malucha, wcześniej zaś upewniłam się czy takim ciasnym motaniem na pewno nie zrobię mu krzywdy.

Jest kilka zalet otulania, które doceniłam, przeżywszy objawy kolki niemowlaka (lub czegoś podobnego) na własnej skórze:

  • Ciasne owijanie malucha do snu pozwala mu nie tylko szybciej zapaść w drzemkę, ale także zapobiega jego gwałtownemu wybudzaniu, gdy nawiedzi go odruch moro (charakterystyczne, niekontrolowane „wzdrygnięcia”, gwałtowny wymach rączkami i nóżkami);
  • Otulanie daje dziecku wrażenie zbliżone do uczucia, jakie towarzyszyło mu w łonie mamy. Pozorny dyskomfort, skrępowanie to coś, co prawdopodobnie siedzi jeszcze w podświadomości malca, dając mu poczucie bezpieczeństwa;
  • Spowijanie malca łagodzi objawy kolki niemowlęcej, przyznam, że nie wiem na jakiej zasadzie, ale działa 🙂

Wiem jednak, że swoboda ruchów jest dla rozwoju psychomotorycznego maleństwa, dlatego nie nadużywamy tego dobra. Bąbel śpi bez otulacza w nocy, owijanie ratuje nas, gdy wyczerpię cały dostępny arsenał metod na uspokojenie (karmienie, zabawa, przytulanie, przewijanie). Nawet, gdy mały jest bardzo niespokojny, po kilku minutach tulenia w otulaczu jest w stanie zasnąć na 2-3 h. To czas wytchnienia dla mnie i ulgi dla niego 🙂

W sklepach znajdziemy gotowe rozwiązania – elastyczne otulacze na rzepy lub suwak, które pozwolą szybko „zapakować” rozdrażnionego malca. W tej roli dobrze też sprawdzą się duże pieluchy, najlepiej lekko elastyczne, np. muślinowe. Należy jednak pamiętać, aby nie krępować rączek dziecku, które samodzielnie przekręca się na brzuszek.

A jakie Wy macie sposoby na uspokojenie swoich maluszków?

42
Powrót do blogów

Dodaj komentarz