Zwolnij! Nie musisz być najlepsza

napisał(a) StrefaChillout

Czy znane jest Ci uczucie bliskiego końca wolności, kiedy budzisz się w niedzielny poranek? Gdy w poniedziałek rano boli Cię brzuch a wieczorem nie jesteś pewna, czy bardziej chce Ci się płakać, czy spać?

Od lat żyłam w poczuciu, że muszę być najlepsza we wszystkim co robię. Tak, jakby wszystko, czego dotknęłam miało się zamienić w złoto. Nie robienie nic do dziś wyzwala we mnie poczucie bolesnego wręcz marnotrawstwa. No bo jak tak leżeć, kiedy świat tak pędzi – na komórkę dostajesz kolejne powiadomienie o mailu, znajomy oznacza się w kolejnym egzotycznym miejscu a na Twojej liście rzeczy do zrobienia wciąż przybywa zadań…

Przez lata stałam się chodzącym organizerem. Nadgodziny w pracy, kolejny projekt, spoko, przecież zawsze udało się upchnąć to w kalendarz, a wciąż miałam czas na sen. Pracę zabierałam do domu, bo przecież musiałam udowodnić innym (a może przede wszystkim sobie), że przecież jestem niezawodna. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział – leć na Marsa, zapytałabym tylko kiedy zaczyna się kolejny projekt, żebym zdążyła wrócić…

Dopóki to lubisz, działaj! Jeśli jednak myśl o przeżyciu kolejnego dnia doprowadza Cię do bólu głowy – wyskakuj z tej karuzeli i stań z boku. Świat poczeka, a Twoje życie będzie niepełne bez Twojego udziału. Zamiast starać się „odhaczyć” wszystkie zaplanowane rzeczy jednego dnia, zajmij się jedną, najważniejszą. Zapytaj chłopaka/ męża, czy nie mógłby dziś on zrobić zakupów, a szefowi powiedz, że jutro nie zostaniesz po godzinach i zaplanuj na ten czas chwilę na rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność.

Powrót do blogów

Dodaj komentarz