Nie chcę dziecka – gdy brak instynktu macierzyńskiego…

Jakoś tak się przyjęło, że każda kobieta wcześniej czy później nie tyle może, co wręcz powinna zostać matką, powinna założyć rodzinę i pielęgnować domowe ognisko. Kiedy już któraś z kobiet odważy się powiedzieć głośno „nie chcę mieć dzieci”, czy co gorsza „nie lubię dzieci”, w najlepszym wypadku usłyszy „daj spokój, przejdzie Ci, może to jeszcze nie Twój czas”. Najczęściej jednak po takich słowach następuje lawina negatywnych komentarzy i oskarżeń. Bo jak tu nie lubić dzieci? Jak w ogóle można choćby pomyśleć o tym, że nie chce się dziecka? Jak się okazuje, można! Każda kobieta, która nie widzi się w roli matki, ma swoje własne powody.

Instynkt macierzyński nie każdej pisany

Wielu osobom wprost w głowie się nie mieści, że można nie chcieć dziecka, że można nie czuć tak zwanego instynktu macierzyńskiego. U niektórych kobiet pojawia się wcześniej, u innych później, ale koniec końców kiedyś powinien… Czy na pewno? Niekoniecznie. Choć powszechnie uważa się to za coś „dziwnego”, „niezgodnego z naturą”, wszyscy ci, którym taki stan rzeczy nie odpowiada, muszą się pogodzić z faktem, że istnieją kobiety, które po prostu nie chcą mieć dzieci.

Macierzyństwo na siłę

Presja społeczeństwa jest ogromna. W związku z tym przypadki kobiet, które zdecydowały się na dzieci, bo istniał nacisk ze strony rodziny, partnera i całego bliższego czy dalszego otoczenia, jest naprawdę bardzo wiele. Nie ma zaś nic gorszego niż podejmowanie tak ważnej, życiowej decyzji w emocjach, pod czyimkolwiek naporem, „bo tak trzeba”. Niechciane dziecko to dziecko nieszczęśliwe, podobnie jak i nieszczęśliwa jest jego matka. Kiedy mama mówi „nie kocham swojego dziecka”, a co gorsza – całą sobą tak właśnie czuje – nie ma większego dramatu.

Czy brak instynktu macierzyńskiego w ciąży bądź już po urodzeniu dziecka to tylko etap przejściowy? Czy z czasem ta ponoć zupełnie bezwarunkowa i rzekomo wrodzona miłość do dziecka przyjdzie sama? W wielu przypadkach tak właśnie jest. Bywa, że kobieta musi dojrzeć wewnętrznie do akceptacji dziecka i przede wszystkim siebie w nowej roli i rzeczywistości. Ale nie zawsze tak się dzieje. Najlepszym tego dowodem są wciąż przeprowadzane aborcje i przepełnione sierocińce.

Umiejętność stawiania granic

Kobieta ma prawo decydować o swoim losie, o swoim ciele, o każdym aspekcie życia. Jeśli nie chce dziecka, bez względu na powody, każdy wybór ten powinien uszanować. Z racji tego, że oczywiście nie zawsze tak się dzieje, kobieta powinna być niezależna, musi umieć postawić jasne granice, aby każdy wiedział – partner, rodzina, przyjaciele – że ostateczna decyzja należy do niej i nikt nie powinien wywierać jakichkolwiek nacisków.

Niechęć do bycia matką może mieć różne podłoże – strach przed zmianą dotychczasowego stylu życia, utratą niezależności, strach przed samą ciążą, jej następstwami i bólem porodu, obawy związane z kwestiami materialnymi, chęć robienia kariery. To tylko część powodów, dla których kobiety decydują się na życie bez dziecka. Bez względu na to, jak bardzo prozaiczne mogą się wydawać niektóre z nich, jeśli kobieta podejmuje taką decyzję, oznacza to, że dla niej ów powód jest wystarczający.

Tylko u nas!

3 komentarzy na “Najczęstsze zaburzenia odżywiania – skąd się biorą i jak sobie z nimi radzić?

  1. malaala

    ja parę lat temu miałam kompulsywne jedzenie.jakoś przeszło.poznałąm kogos, zaczęlam sie kontrolować. a wczesniej jadłam bardzo nieregularnie.jako dziecko ciągle rodzice wpajali mi, że trzeba duzo jesc, żeby miec siły do pracy (wychowałam sie na wsi).zawsze byłam okrąglutka.a mama mówiła, że mam grube kości. w liceum kryłam sie pod obszernymi ciuchami.ciagle cos mi nie pasowało, ciagle za gruba.wstyd było rozebrac sie na w-f a potem cwiczyc z dziewczymami…w domu ciagle “domowe obiadki”, duze porcje. nauka do pozna, sporo przytyłam
    potem wyjechałam na studia.juz sama mogłam o siebie zadbać. sama gotowałam sobie obiady.byłam panem swojego losu i garnka
    znów stresy i nauka, imprezy do pozna i jadło sie nawet w nocy.dziewczyny w akademiku sie nawet ze mnie smiały, bo potrafiłam w nocy wstac i isc do lodówki.lodówka niestety pusta, no to do zamrazalnika po kiełbasę. z głodu jadłam zamrożoną kiełabasę. twierdziłam wtedy ze mrozone nie tuczy. wiem ze to głupie, ale tak miałam.
    w sumie to pare razy zdazryło mi się, że zwróciłam jedzenie, ale duzo o tym czytałam i jakoś “potrząsnęło” mną wted. kiedys też ogladałm jakis program o bulimiczkach i nigdy w zyciu juz tego nei zrobiłam.

  2. ixenka

    Myślę, że między bulimią anoreksją a czystym odchudzaniem jest niewidzialna lekka linia. Trzeba się trzymać tak by zaburzeń nie było. Wiele osób to potrafi ale niestety nie wszyscy. Jak chcemy się zdrowo odzywiać, mnie jesc ale racjonalnie to najlepiej isc po diete do specjalisty.

Dodaj komentarz