Motywacja – skąd ją brać?

napisał(a) MagdaFit
Magda Fita

Pranek. Trudno Ci się podnieść z łóżka. Powoli noga, za nogą docierasz do kuchni i robisz sobie kawę. W głowie kłębią się myśli: …nie mam siły, nic mi się nie chce, nie dam rady. Brzmi znajomo? Trzeba więc znaleźć w sobie motywację do działania, bo to podstawa sukcesu.

Zadowolenie i poczucie własnej wartości to dwa odczucia ściśle powiązane ze sobą i występujące zawsze w duecie. W moim przekonaniu oba te stany są do osiągnięcia tylko dla ludzi aktywnych. Aktywnych w tych obszarach, w których zależy im na osiąganiu sukcesów. Mechanizm jest więc prosty. To od indywidualnej aktywności zależy to, jak postrzegamy siebie, a im lepsze zdanie mamy na swój temat, tym szybciej pojawi się też zadowolenie. (Oczywiście mówię tu o normalnych poziomach poczucia własnej wartości i pomijam stany, które nie mieszczą się w tym przedziale, na przykład narcyzm itp.).

Sięgnijmy głębiej. Aby być aktywnym, trzeba sformułować cele, które chcemy osiągnąć, a potem konsekwentnie je realizować. Bez sprecyzowania celu, trudno będzie o motywację i aktywność, bo… natychmiast pojawią się pytania – dokąd?, po co? i dlaczego? Jeśli już potrafimy nazwać cele, to należy je urealnić. Stawianie sobie zadań niemożliwych do spełnienia będzie raczej demotywatorem. Mobilizować do działania będą cele realne, takie które jesteśmy w stanie osiągnąć w stosunkowo krótkim czasie. I tu dochodzimy do sedna.

Kluczem do działania, źródłem motywacji, jest osiąganie celu, co postrzegamy jako sukces. Dzielmy więc duże cele na znacznie mniejsze, posuwajmy się do przodu małymi kroczkami. Co dzień, co tydzień będziemy wówczas osiągać sukces i mały cel, a to da nam prawdziwą motywację do dalszego działania. Motywację przez duże „M”.

31
Powrót do blogów

Jeden komentarz “Motywacja – skąd ją brać?

  1. Ulka Siemaszko
    Ulka Siemaszko

    Naprawdę bardzo trafne spostrzeżenia. Jeszcze jakiś roku temu wariowałam sama ze sobą i to wszystko głównie przez ambicję. Chciałam więcej niż tak naprawdę mogłam… i w dodatku sama się wkółko zadręczałam dołowaniem, że nic mi nie wychodzi. A było dokładnie tak jak jest napisane w tekście – za wysokie cele… pomocna okazał się moja córeczka 🙂 po porodzie nauczyłam się cierpliwości i wyrozumiałości wobec samej siebie. Mam nadzieję, ze uda mi sie ten stan utrzymać po powrocie do pracy

Dodaj komentarz