Lekko odchudzone świąteczne potrawy – Boże Narodzenie dla odchudzających się

Święta to wyjątkowo trudny czas dla osób na diecie. Większość zawiesza ograniczanie jedzenia i nakłada na talerze kopiaste porcje, inni starają się zjeść po troszeczku wszystkiego. Jeszcze inni z trudem odwracają wzrok od świątecznych ciast i usiłują zapchać się mandarynką. Żadne z tych rozwiązań nie jest dobre. A gdyby tak lekko odchudzić świąteczne potrawy, by móc je jeść bez wyrzutów sumienia?

Co zamiast karpia?

Panierka, głęboki olej lub dużo masła klarowanego, tłusta ryba… To chyba najbardziej kaloryczna potrawa na wigilijnym stole. Trudno sobie jej odmówić, ale lepiej poprzestań na jednym kawałku. Jeśli jednak Twój apetyt na ryby nie zostanie zaspokojony, jest jeszcze mnóstwo innych możliwości. Tradycyjna wigilijna ryba w galarecie jest już znacznie lżejsza, stanowi także źródło wartościowego białka i ma stosunkowo niewiele tłuszczu. Możesz przygotować ją w wersji maksymalnie zdrowej, na przykład z warzywami.

W niektórych częściach kraju w ten wyjątkowy wieczór zjada się także ryby morskie. To wspaniały pomysł, jednak zamiast smażyć je na pełnym tłuszczu, ugotuj je na parze. Z dodatkiem ziół i przypraw będą smakowały nieziemsko, a Ty bez wyrzutów sumienia będziesz mógł sięgnąć po kolejny kawałek.

Odchudzone pierogi

Z nich najtrudniej byłoby zrezygnować, prawda? Jednak nie musisz tego robić, możesz ich zjeść nawet kilka, pod warunkiem, że co nieco je odchudzisz. Przede wszystkim ciasto – powinno być zrobione z mąki razowej. Jest o wiele mniej kaloryczna od mąki białej, a dodatkowo zawiera błonnik, który pomoże Ci ze świątecznym przejedzeniem.

Pierogi powinny być jedzone prosto z wody. Są wtedy mniej kaloryczne niż te obsmażane na maśle, polewane tłuszczem, masłem czy smażoną cebulką. Bez okrasy 100 g pierogów to tylko 160 kcal, z okrasą już 220. Możesz także upiec je w piekarniku, wtedy będą jeszcze bardziej light. Niby to tylko oszczędność, jednak trzeba zostawić miejsce w bilansie kalorycznym na inne świąteczne potrawy.

Ciasta bez mąki, czyli sernik bez spodu

Dwa świąteczne dni nie mogą obejść się bez biesiadowania przy stole, na którym postawione są patery z ciastami. Słodkości kuszą, dlatego lepiej zrobić kilka ciast w mniej kalorycznej wersji. Warto poszukać na przykład przepisów dla cukrzyków, ponieważ potrawy dedykowane dla nich nie zawierają cukru i często wymieniają mąkę pszenną na razową owsianą, gryczaną… albo w ogóle jej nie przewidują.

Taki właśnie jest sernik pieczony bez spodu. Do masy serowej możesz użyć 1 kg chudego twarogu (przemiel go trzykrotnie, by lepiej się rozprowadzał i był bardziej puszysty). Potrzebujesz pół kostki masła, 6 jajek i po 1,5 łyżki mąki pszennej i ziemniaczanej. Nie dajesz cukru, za to możesz podbić smak niewielką ilością wanilii.
Ucierasz masło z cukrem, a później stopniowo dodajesz po jednym jajku. Następnie małymi porcjami dokładasz ser, ciągle miksując. Po utarciu masy na gładko dodajesz obie mąki i wanilię, a potem mieszasz do czasu rozprowadzenia składników.

Masę należy przelać do tortownicy o średnicy 24 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Wstaw ją do nagrzanego piekarnika i piecz 1,5 godziny w 180 stopniach. Sernik jest puszysty (rozpływa się w ustach), a przy tym lekki, nie tak tłusty jak te tradycyjne. Okazuje się od nich także o wiele mniej kaloryczny, więc możesz sobie pozwolić nawet na większy kawałek. W końcu to święta.

207

Tylko u nas!

  • Fitness

    Stretching – poznaj moc ćwiczeń rozciągających

    Sprawdź na czym polega stretching.

    czytaj więcej
  • Leksykon produktów

    Mleko – krowie, bawole, owcze, kozie, kobyle – rodzaje mleka i jego zastosowanie w dietach odchudzających

    Mleko - poznaj jego właściwości.

    czytaj więcej
  • Czas wolny

    Najczęstsze zaburzenia odżywiania – skąd się biorą i jak sobie z nimi radzić?

    Anoreksja, bulimia, kompulsywne objadanie się - jakie są ich przyczyny?

    czytaj więcej

3 komentarzy na “Najczęstsze zaburzenia odżywiania – skąd się biorą i jak sobie z nimi radzić?

  1. malaala
    malaala

    ja parę lat temu miałam kompulsywne jedzenie.jakoś przeszło.poznałąm kogos, zaczęlam sie kontrolować. a wczesniej jadłam bardzo nieregularnie.jako dziecko ciągle rodzice wpajali mi, że trzeba duzo jesc, żeby miec siły do pracy (wychowałam sie na wsi).zawsze byłam okrąglutka.a mama mówiła, że mam grube kości. w liceum kryłam sie pod obszernymi ciuchami.ciagle cos mi nie pasowało, ciagle za gruba.wstyd było rozebrac sie na w-f a potem cwiczyc z dziewczymami…w domu ciagle “domowe obiadki”, duze porcje. nauka do pozna, sporo przytyłam
    potem wyjechałam na studia.juz sama mogłam o siebie zadbać. sama gotowałam sobie obiady.byłam panem swojego losu i garnka
    znów stresy i nauka, imprezy do pozna i jadło sie nawet w nocy.dziewczyny w akademiku sie nawet ze mnie smiały, bo potrafiłam w nocy wstac i isc do lodówki.lodówka niestety pusta, no to do zamrazalnika po kiełbasę. z głodu jadłam zamrożoną kiełabasę. twierdziłam wtedy ze mrozone nie tuczy. wiem ze to głupie, ale tak miałam.
    w sumie to pare razy zdazryło mi się, że zwróciłam jedzenie, ale duzo o tym czytałam i jakoś “potrząsnęło” mną wted. kiedys też ogladałm jakis program o bulimiczkach i nigdy w zyciu juz tego nei zrobiłam.

  2. ixenka
    ixenka

    Myślę, że między bulimią anoreksją a czystym odchudzaniem jest niewidzialna lekka linia. Trzeba się trzymać tak by zaburzeń nie było. Wiele osób to potrafi ale niestety nie wszyscy. Jak chcemy się zdrowo odzywiać, mnie jesc ale racjonalnie to najlepiej isc po diete do specjalisty.

  3. wiadekzwiadek

Dodaj komentarz